Nazywam się Łukasz... nie! Jakież to banalne!
Ale niech będzie. Skoro już imię moje objawiłem, nazwiska nie zataję.
Choć, przyznacie, swoim brzmieniem nie zachwyca, nadto jest niezwykłe, że i bardzo polskie
(jednakże z tych jestem co ich kosmopolitami zw±) i niepowtarzalne zarazem.
Łukasz Wabiński. Urodziłem się... urodzono mnie 19 paĽdziernika 1983
roku; do owego dnia pamięci± nie sięgam, niemniej liczne dokumenty i relacje
bliskich mi osób jednoznacznie fakt ten potwierdzaj±, więc i ja przy tym obstaję.
I tak lat już 22 bawię na tym ¶wiecie. Na codzień ów ¶wiat duży nie jest - zamyka się w granicach miasta z niczego
dobrego nie słynacego - Łodzi. Przeżywszy 22 wiosny, można albo studiować albo pracować albo folgować kwietyzmowi.
Ja po¶więcam się (zwykle) pierwszemu z wymienionych zajęć, a robię to na wydziale filologii romańskiej (nie mylić
z filozofi± po rumuńsku - i takie wersje już słyszałem). Interesuję się wszystkim i niczym (co smuci mnie i martwi
niezwykle mocno a często).
|